The Mind – Umysł a zaufanie Życiu

Życie to sprawa tak oczywista, że chyba rzadko się zatrzymujemy nad tym pojęciem, rzadko zastanawiamy się nad nim. Jesteśmy, więc żyjemy. Żyjemy, więc jesteśmy. Oczywistość.

”Myślę, więc jestem”. To stwierdzenie całkowicie zdominowało naszą kulturę. A co, jeśli „myślenie” i „bycie” / „życie” to jednak dwie odrębne sprawy, wpływające na siebie wzajemnie, ale realizujące się jakby równolegle?

Główną przesłanką Human Design, którą często zgubić można w gąszczu niezwykle interesujących, mentalnych informacji, które system ten z sobą niesie, jest to, że jest w nas inne miejsce niż Umysł (the Mind), z którego wypływa wiedza o naszym życiu, i z którego możemy podejmować najlepsze dla naszego Życia decyzje. Język Human Design nazywa to „Inner Authority” – dosł. ‚Władza Wewnętrzna’, którą ja – jeszcze zanim trafiłam na HD – nazywałam i nazywam „Wewnętrzną Mądrością”. Po kilku latach eksperymentowania z kierowaniem się w swoim życiu wiedzą płynącą właśnie z tego miejsca, nie mam wątpliwości, że nasz Umysł, wiecznie zajęty gonitwą myśli, nie ma pojęcia o tym, co jest najlepsze dla prawdziwego, a nie mentalnego Życia.

Umysł to cudowne narzędzie. Jak każde narzędzie wymaga jednak umiejętności posługiwania się nim. Umysł jest jak komputer. Przyjmuje dane, niewyobrażalne ich ilości, a następnie analizuje je, kalkuluje i – w postaci myśli – przekazuje nam wyniki tych kalkulacji. Problem polega jednak na tym, że Umysł funkcjonuje wyłącznie w mentalnej przestrzeni przeszłości i projekcji na przyszłość. Umysł nie wie nic o naszej teraźniejszości. Neuronauki odkrywają, że wszystkie informacje, które po przetworzeniu dochodzą do nas świadomie, mają pewne opóźnienie. A przecież Żyjemy w teraźniejszości, z momentu na moment. Życie dzieje się szybciej niż przetwarzają to nasze myśli. Myślimy o przeszłości i przyszłości. Nawet kiedy chcę „pomyśleć o teraźniejszości” to ta teraźniejszość już mi ucieka.

Human Design zauważa, że do Umysłu trafiają przede wszystkim informacje przetworzone przez lęki i natręctwa przefiltrowane przez nasze niezdefiniowane centra energetyczne (Undefined / Open Centers). Na karcie HD (chart) są one graficznie przedstawione jako białe figury geometryczne (to, co masz „zdefiniowane” jest na wykresie kolorowe). Z czasem napiszę o tym więcej.

Skoro tak, to nasz Umysł w postaci myśli przetwarza i interesuje się wyłącznie tym, czym nie jesteśmy. Skupia się na tym, co postrzega jako brak. Bo uważa, ze w ten sposób buduje strategię naszego przetrwania. „Oni to mają i dobrze prosperują więc my też musimy to mieć!”. Nasze własne „braki”, czyli kompleksy, lub uwarunkowane „braki” wynikające z logiki, że skoro ktoś inny coś ma, to my też powinnismy to mieć. W większości przypadków to po prostu nieprawda. Każdy człowiek jest absolutnie wyjątkowy, unikatowy. Dlaczego chcemy mieć to, co ma ktoś inny, skoro mozemy mieć coś absolutnie wyjątkowego i niepowtarzalnego?

Kiedy zaczęłam eksperymentować z HD, kiedy dowiedziałam się, że jestem Manifesting Generatorem, więc moja wiedza o tym, co dla mnie najlepsze wypływa z „intuicyjnego” odczucia w Ciele, podjęłam się ćwiczenia, które proponuje Mary Ann Winiger. Polega ono na tym, że kiedy dopada nas stres i niekontrolowana gonitwa myśli w rodzaju „co jeśli”, „a gdybym tak”, „dlaczego tak”, „dlaczego mam to, a nie mam tamtego”, wystarczy złapać się na tym, zatrzymać i zmienić osobę gramatyczną, która „wypowiada” te myśli. Dla mnie działają zdania typu: „Mój Umysł uważa, że powinnam wykonywać inny zawód”. „Mój Umysł dzisiaj uważa, że nie mam wystarczająco czegośtam”. „Mój Umysł uważa, że w tej rozmowie, która odbyła się 3 lata temu powinnam była powiedzieć to i to”. Od razu robi się dość absurdalnie i groteskowo, prawda? 😉 No i właśnie o to chodzi!

Większość systemów filozoficznych, religii, a ostatnio nawet psychologia (!) stwierdzają, że „nie jesteś swoimi myślami”. Że człowiek to coś więcej niż ciało, coś więcej niż umysł, coś więcej niż duch. Połączenie tych wszystkich elementów. Trójca Święta, itd. Ludzkość wytwarza różne mentalne obrazy i metafory by opisać swój własny byt, ale jakoś wcale nie staje się od tego mądrzejsza. Naprawdę, nie jesteśmy swoimi myślami. I to jest – przynajmniej dla mnie – ogromna ulga. Nie chciałabym być moimi myślami, bo zazwyczaj są strasznie męczące…

Wykonujac to ćwiczenie, bardzo szybko przekonałam się, że to, w czym mój Umysł jest najlepszy (poza zarabianiem moich pieniędzy! Za to bardzo mój Umysł doceniam i kocham!), do czego został nauczony w procesie edukacji, to krytykowanie i ocenianie mnie samej na podstawie porównywania do innych, na podstawie zewnętrznych kryteriów, i torturowanie mnie różnymi wersjami tych samych „braków” i „problemów”. Po ponad trzech latach tego ćwiczenia, teraz te wszystkie pomysły i twierdzenia sa bardziej „na wierzchu” mojego Umysłu. Kiedy się pojawiają, nie przynoszą ze sobą takiego ładunku emocjonalnego, jak miało to miejsce kiedyś. Jakby emocje zostały odczepione od myśli, i nie zahaczają mnie już do głębi. Co więcej, różne „argumenty” moich myśli, jaka to jestem „za mało” albo „za bardzo” jakaś w danej sytuacji, brzmią dla mnie dość groteskowo, śmiesznie, jak brzęcząca mucha albo małe dziecko, nie do końca ogarnięte dziecko, które ciągle o coś marudzi i czegoś chce. Podoba mi się ten dystans, jest zdecydowanie zmianą na plus, po wielu latach emocjonalnego miotania się. Ale z drugiej strony, czasem brakuje jakiegoś „dramatu”, „gorączki” myśli.

Kiedy przestaje się słuchać własnych myśli i przestaje się podejmować decyzje z poziomu wiecznego porównywania się do innych – pojawia się ogromna przestrzeń na Zaufanie Życiu. Human Design przynosi indywidualne dla każdego z nas narzędzie, które umożliwia „opanowanie” wiecznej gonitwy myśli: Strategy & Authority (dosł. ‚Strategia’ i ‚Władza, Autorytet (Wewnętrzny)’). Nie wiem jaka jest Twoja, ale polecam wypróbowanie strategii. Zwłaszcza strategii. Bo to Strategia potrafi zatrzymać myśli, otwiera miejsce na pojawienie się Wewnętrznej Mądrości. W moim przypadku jest to „Wait (to respond)”, „Czekaj (by coś pod Ciebie przyszło i byś mogła na to odpowiedzieć)”. Czekanie na początku jest trudne, ale z czasem Czekanie staje się Byciem.

Umysł i jego myśli nie mają nic wspólnego z prawdziwym Życiem. Umysł może nasze życie jedynie komentować, mniej lub bardziej trafnie, przedstawiać interpretacje, ciągle zmieniające się, zależne od rodzaju danych jakie ma akurat do dyspozycji. Zazwyczaj ma do dyspozycji nasze przeszłe doświadczenia, doświadczenia naszych przyjaciół i bliskich, ogromną ilość nieuporządkowanych informacji z internetu i telewizji, seriali, oraz spore dawki lęków, tych naszych i tych cudzych, które projektujemy na przyszłość. Co dobrego może wyniknąć z kalkulacji takiego imputu? Może się okazać, że nasze Umysły budują takie narracje o naszych Życiach jak ChatGPT, czy inna sztuczna inteligencja, tak obecnie modna. A my na tej podstawie podejmujemy decyzje o sobie i naszych bliskich. To dopiero przerażająca perspektywa, co? 😉

Newsletter - Blog
Zapisz się, jeśli chcesz być na bieżąco z moimi najnowszymi wpisami.
icon