Kiedy wydaje ci się, że coś już wiesz, to coś się zmienia

Ostatnio mówiłam, że ten blog będzie o Human Design, prawda? No więc… żartowałam! 😉 Okazało się, że tak w tamtym momencie uważały moje myśli, ale teraz coś się zmieniło. Myślałam, że będę tu przybliżać terminy i skomplikowany język Human Design, ale w między czasie zmęczyłam się tym językiem. Spróbuję opisać dlaczego, bo to wydaje mi się ciekawsze.

Przez ostatnie 3,5 roku informacje związane z Human Design dały mi bardzo dużo. Przede wszystkim, uwierzyłam, że mogę żyć poza własnymi, męczącymi i zagonionymi myślami. Okazało się, że potrafię zwolnić, zatrzymać się, przestać ciągle coś robić, przeskakiwać od działania do działania bez zastanowienia. To utworzyło nową przestrzeń w moim życiu, miejsce, w którym odnalazłam samą siebie.

Zasada by zatrzymać się, „czekać i odpowiedzieć” na to, co przynosi Życie rozbrzmiewa w większości systemów duchowych czy religii, w które wierzymy. Cel modlitwy, medytacji, jogi czy kontemplacji jest ten sam: zatrzymaj się, zatrzymaj gonitwę myśli, oddychaj, sięgnij wgłąb siebie i zobacz/zastanów się co się tam dzieje (lub nie). Tutaj więc Human Design nie jest niczym wyjątkowym. Nawet Manifestor „powinien” działać zgodnie z prądem Życia a nie według własnych myśli.
„Problem” z HD pojawił się dla mnie, kiedy natrętne myśli zaczęły zbyt często zastanawiać się „czy wystarczająco długo czekałam?”, „czy to była decyzja wynikająca z Sacral Response, czy nie”. Czyli – czy czekam wystarczająco dobrze? 😉 Czy jestem wystarczająco dobrym Manifesting Generatorem? 😉 Wrzucam emotikonki, bo te pytania są absurdalne i na szczęście zdałam sobie z tego sprawę na czas! Miałam napisać posta o tym, jak to jest być MG według mojego dotychczasowego doświadczenia, ale wtedy właśnie zaczęłam czuć, że ta etykieta przestała do mnie pasować. Stała się za ciasna, jak źle dobrana sukienka. Niby dobrze leży, ale jednak gniecie na szwach. No i zaczęłam znów grzebać po internetach, szukać kolejnej odpowiedzi na pytanie „kim jestem?”, „skąd się tu wzięłam?”, „po co tu przyszłam?”. I co się okazało?

Według Human Design jestem 6/2 Manifesting Generatorem z Sacral Authority, a moja 'strategia’ (Strategy) to: 'czekaj by odpowiedzieć, zareagować’ (Wait to Respond).

A według Zen Human Design [tak, zaliczyli już swoją schizmę! a system ma tylko nieco ponad 30 lat; to chyba znak, że świat rzeczywiście działa teraz dużo szybciej niż w Średniowieczu] jestem Single Definition z typem operowania 'robić’ (to do).

No to jak to ze mną jest? Czekać czy robić? Robić czy czekać?

W tej chwili bliższa mi jest interpretacja energetycznego funkcjonowania człowieka według Zen Human Design (chociaż nazwa jest, jak dla mnie, okropna; podrzucam do posłuchania, co to takiego i może napiszę kiedyś coś więcej). Lepiej rezonuje ze mną typ 'to do’ (robić) niż 'wait to respond’ (czekać). Podobno to są informacje, które stanowią oryginalny przekaz, zanim twórca Human Design, Ra Uru Hu, dodał swoją interpretację przekazu, poczynając od podziału na cztery podstawowe typy energetyczne o zgrabnych nazwach: Generator, Manifestor, Projector i Reflector. Każdemu typowi przypisał 'strategię’ działania; odpowiednio 'czekaj i odpowiedz [na to, co przychodzi]’, 'informuj [co zamierzasz zrobić]’, 'czekaj na zaproszenie’, 'czekaj cały cykl księżycowy’. Wydaje się, że każda z tych strategii może przynieść coś dobrego każdemu człowiekowi, który stosuje je wymiennie, w różnej proporcji, w zależności od sytuacji, miejsca i towarzystwa, w jakim się znajduje. W tym kontekście, wydało mi się dziwne, że system, którego głównym założeniem jest wyjątkowość, unikatowość, niepowtarzalność każdego człowieka, każdej jednostki, jednocześnie dzieli te jednostki na podgrupy. Dziel i rządź? 😉 Nie mam też wątpliwości, że 'unikatowość’ w dużej mierze znaczy 'samotność’. Na kim mam się wzorować, skoro jestem jedyna w swoim rodzaju? Dużo łatwiej odnaleźć się i porównać do kogoś z własnego 'typu energetycznego’.

A Gene Keys, na które trafiłam ostatnio, mają jeszcze ciekawsze interpretacje i pomysły na to 'kim jestem’ i 'dokąd my wszyscy zmierzamy?’. O tym też pewnie coś napiszę.

Podsumowanie na teraz jest takie: bardzo podoba mi się ta wielość możliwych interpretacji. Nauczyłam się już, że to tylko mój Umysł potrzebuje odpowiedzi na te pytania. Najwyraźniej lubię zgłębiać różne systemy, a mamy ich na świecie całe mnóstwo. Okazuje się też, że po różnych doświadczeniach z „mistrzami” i „nauczycielami”, nareszcie „nauczyłam się”, że kiedy jakiś system przestaje mi odpowiadać – mogę z niego zrezygnować i rozglądnąć się za następnym, a nie trzymać się jednej interpretacji na siłę, wbrew własnej „intuicji”.

Systemy i religie podobne są językom świata. A właściwie SĄ językami. Dają nam terminy i koncepcje, które opisują ludzkie doświadczenie. Niektórzy z nas przez całe życie znają tylko jeden język, inni uczą się kilku i zmieniają je, na stałe lub na chwilę, podczas życiowych podróży. Praktykują jedne, potem uczą się kolejnych i znów wracają (lub nie) do tych źródłowych. Różnie to bywa. A w tym wszystkim leży ulotna prawda, że każdy człowiek, w swojej prawdziwej, głębokiej naturze pozostaje nienazwany, niewypowiedziany. Jako unikatowa, wyjątkowa jednostka stoi poza wszelkimi nazwami, etykietkami, koncepcjami. Uczestniczy w niektórych systemach „powierzchownie”, ale jednocześnie może je obserwować „z zewnątrz”. No to kim dzisiaj jesteś? 🙂

Newsletter - Blog
Zapisz się, jeśli chcesz być na bieżąco z moimi najnowszymi wpisami.
icon