Praca z emocjami. Ufaj Sobie.

Zatrzymaj się. Weź oddech. Zaobserwuj swój niepokój i napięcie. Rozluźnij je oddychając.

Długo byłam oporna i nie rozumiałam „jak można myśleć, że oddychanie wystarczy, żeby się uspokoić”. „Do pracy z emocjami na pewno trzeba czegoś więcej”. „Nie denerwuj mnie, oddychanie na pewno mi teraz nie pomoże!” 😀

Okazuje się, że głęboka praca z emocjami wygląda dla mnie zupełnie inaczej niż mój Umysł sobie wyobraża(ł). Odkąd zagłębiłam się w odmęty Sekwencji Wenus (Venus Sequence) odkrywam miejsce wewnątrz siebie, które leży poza myślami (obok? pod? nad?). I rzeczywiście, tylko oddech pozwala mi zatrzymać myśli na tyle, by powstała szczelina, wąskie przejście do tej cichej, otwartej, głębokiej, gwiezdnej przestrzeni. Z każdym oddechem przejście się poszerza i w końcu dochodzi się do miejsca, w którym można odpocząć, ochłonąć i obserwować.

Kiedy już uda się mi się zacząć obserwować smutek, złość, radość, euforię, zniechęcenie… Umysł znowu próbuje się wkraść. Chce mi pomóc w pracy z emocjami budując historie, scenariusze, usprawiedliwienia, punkty zwrotne. „Tak, to właśnie w tej sytuacji pojawił się ten wzorzec emocjonalny!”, „Zobacz, to wtedy się zaczęło!”, „Tu! I tu też! Jeszcze tam!”, „A tu? Nie, to chyba jakiś inny temat…”. Ani się obejrzę, a moje myśli już wyciągnęły mnie z powrotem z mojego cichego miejsca, prosto na wzburzoną powierzchnię. Jeśli mam dobry dzień, to zorientuję się i mogę zacząć od nowa. Biorę oddech, jeden, drugi, rozluźniam ramiona, brzuch, klatkę piersiową, otwieram przejście i z powrotem zagłębiam się w gwiezdną ciszę. A jak dzień mam gorszy, to… zostaję w użalaniu się nad sobą i „skoro, to już wtedy się zaczęło, to znaczy, że zmarnowałam już pół życia i nie ma sensu nic z tym robić”. „Kropka”. 😀

[Moje IQ to 36. Klucz Genowy (Turbulence ’wzburzenie, zamęt, turbulencje’ – Humanity 'człowieczeństwo’ – Compassion ’współczucie, miłosierdzie’) – jak już wejdę w częstotliwość ofiary/cienia, to uwielbiam tarzać się w dramacie, histerii i wszelkiego rodzaju zawirowaniach. A moje EQ – 16. Klucz Genowy (Indifference 'obojętność’ – Versatility 'wszechstronność’ – Mastery 'mistrzostwo’) – wchodzi wtedy do gry zakładając na mnie sieć obojętności i „nic się z tym nie da zrobić, więc nic nie rób”. Doskonała para, rodem z brazylijskiej opery mydlanej 😉 ]

Planowałam opisywać kolejne Klucze, przez które przechodzimy podczas Venus Retreat, ale odkąd wyszliśmy ze Sfery Przyciągania (Attraction) moja kontemplacja całkowicie przeniosła się w tą strefę, w której nie ma słów = nie ma myśli. Emocje przeze mnie przepływają, wynurzają się, obserwuję je i na tym etapie największą pułapką jest dla mnie usiłowanie rozumienia tego co się dzieje, próby budowania ciągu logicznego, notowanie przyczyny i skutku, werbalizowanie tego, czego doświadczam.

Umysł tworzy wokół emocji historie – niech tworzy, taka jego rola. Kluczem dla mnie jest to, by nie przywiązywać się za bardzo do tych historii. To tylko impresje, interpretacje, które zmieniają się w zależności od nastroju. Kiedy się pojawiają, warto spróbować odczepić scenariusz od emocji. Niech z jednego wzburzonego, splątanego strumienia wyłonią się dwa. I potem, niech każdy z osobna – strumień myśli i strumień emocji – płynie swobodnie w swoją stronę.

Embodiment – nie muszę rozumieć, o co chodzi

Jest to dla mnie nowe. Okazuje się, że nie wszystko musimy rozumieć. Okazuje się, że możemy uzdrowić emocje nie werbalizując przyczyny i skutku. O to chyba chodzi w tym mitycznym embodiment ’ucieleśnieniu’. Możemy nie wiedzieć. Możemy nie wyjaśniać. Nie wygrzebywać przyczyny. Możemy pozwolić emocjom przepłynąć przez ciało bez napięcia i próby ich zatrzymania. Oddychać. Ufać.

Kiedy trwam w zaufaniu i spokoju, emocje przepływają w takiej formie, w jakiej potrzebują, uzdrawiają się same, o ile dam im na to wystarczającą ilość przestrzeni i nie próbuję ich złapać, by zrozumieć, przeanalizować pod mikroskopem dociekliwego Umysłu.

Kiedy to się udaje i emocje odpływają, wracają do swojego źródła, to wewnątrz pojawia się luz i miejsce na coś nowego, na kolejne doświadczenie. Może mniej turbulentne?

Świadomość, że jest w nas miejsce, któremu możemy zaufać w stu procentach poprawia mi nastrój, uspokaja, jest zbawienna i potrzebna w szalonych czasach, w których żyjemy. Strumień informacji, dezinformacji, wielość interpretacji, sprzecznych idei. To jak to jest naprawdę? Co robić? Jak reagować? Komu wierzyć?

Ufaj sobie. Tylko nie temu „sobie”, którym myślisz, że jesteś. Temu, którym jesteś, kiedy przestajesz myśleć o sobie.

Newsletter - Blog
Zapisz się, jeśli chcesz być na bieżąco z moimi najnowszymi wpisami.
icon