Częstotliwość. „Dobre aury” i „pozytywne wibracje”.

Żeby pracować z systemem typu Gene Keys trzeba przyjąć pewien aksjomat, który potwierdzają odkrycia fizyki kwantowej, ale z którym nie każdy „rozsądny człowiek”, wychowany w duchu fizyki klasycznej zgodzi się z łatwością: wszystko w naszym wszechświecie jest wibracją. No właśnie, wibracją, czy częstotliwością? Polski słownik ezoteryki i wszelkiego rodzaju ruchów New Age zawłaszczył sobie słowo „wibracja” (tłumacząc angielskie frequency), przez co znów „rozsądny człowiek” może czuć opór do całego tego tematu „wyższych wibracji” i naszego w nich miejsca.

A ja jestem rozsądnym człowiekiem 😉 Proszę więc o zawieszenie na chwilę wszelkich wyobrażeń i opinii na temat „aury”, „wibracji” i „energii”, jakie mogą się odzywać w naszych niechętnych głowach. Bez uprzedzeń i założeń przyjrzyjmy się ukrytej mądrości zwykłego, potocznego języka:

Od jutra panować będzie już lepsza, wiosenna aura.
To miejsce ma pozytywną energię.
Otacza ich aura skandalu.
Na imprezie panowała świetna atmosfera.
Ona ma w sobie coś takiego, że od razu mnie od niej odrzuca.
Strasznie mnie do tego ciągnie.

Częstotliwość. Aura.

Wygląda na to, że nie musimy być specjalistami z zakresu ezoteryki czy radiestetami, żeby wyczuwać „wibrację”, częstotliwość osób i miejsc. Niektórzy ludzie, miejsca, zajęcia nas przyciągają, inne odpychają. Nie musimy tego nazywać ani nawet być świadomymi, to się po prostu dzieje, reagujemy na odczucia automatycznie lub na ich podstawie podejmujemy decyzje, by się z kimś spotkać lub nie, gdzieś pójść lub nie. Przyciąganie i odpychanie nie musi być stałe, może się zmieniać z dnia na dzień. Raz mam ochotę ubrać czerwoną bluzkę, a raz czarną. Dziś przyciąga mnie cappucino, a jutro będę cały dzień pić tylko czarną kawę.

Aby pracować z Kluczami Genowymi tak, by wpływ tej pracy był widoczny w naszym świecie zewnętrznym, trzeba zinternalizować założenie, które zdaje się być tym, co podpowiada nam codzienne doświadczenie:

Wszystko ma swoją częstotliwość. Wibruje na własnym, konkretnym poziomie częstotliwości. My także.
Ja, ty, my, oni, ona, on, wy, to, tamto.

Ja ostatnio wyobrażam sobie siebie jako odbiornik radiowy. Za pomocą świadomości mogę ustawić się na dowolną częstotliwość. Mam takie niewidzialne pokrętło (możesz też pomyśleć o pilocie albo przycisku, którym przestawiamy kanały w radiu samochodowym) 😉 Problem w tym, że kiedy moja świadomość śpi albo gubi się gdzieś w gąszczu zdarzeń, to moje pokrętło żyje własnym życiem. Siła częstotliwości wydawanych przez otaczające mnie miejsca i ludzi (zwłaszcza, kiedy jestem w większej grupie) przejmuje obsługę pokrętła i dostraja mnie do tego, co znajduje się wokół. No i to byłoby świetne, gdyby wszystko, co dzieje się wokół było zawsze radosne, miłe i przyjemne. Jak wiemy, tak nie jest. Dlatego tak bardzo potrzebna jest teraz na świecie działająca, nieśpiąca, pełna refleksu Świadomość.

Ty też masz w sobie takie pokrętło (albo pilota!) więc warto nauczyć się jego obsługi 😉

Ćwiczenie: włącz kanał informacyjny, który prezentuje treści, z którymi się nie zgadzasz i wzbudzają twój opór: słuchając tych informacji jak długo potrafisz utrzymać swoją „wysoką wibrację”, „pozytywną energię”, wewnętrzną „dobrą aurę”? Jeśli długo i wcale nie przeszkadza ci brzęczenie newsów – świetnie, twoje pokrętło jest w dobrych rękach! Ale jeśli wpadasz w złość, pesymizm i dajesz się ponieść „negatywnym wibracjom” płynącym z odbiornika, to znaczy, że oddałeś pokrętło w cudze ręce. Lepiej już więcej nie włączać tego kanału i zająć się czymś innym, żeby nie dać się wciągnąć i nie wzmacniać tej częstotliwości.

Proste, prawda? Tylko trochę przerażające jeśli przyjmiemy, że wszystko we wszechświecie działa w taki sposób…

Skoro każdy człowiek ma w sobie takie pokrętło (albo cały jest jak kamerton, do którego dostraja się jego życie), to przykro jest patrzeć na świat, w którym mało kto wie, jak posługiwać się narzędziem swojego dostrojenia.

Mówiąc językiem Kluczy Genowych – świadomość masowa (w tym, oczywiście, mass media, portale społecznościowe, sposoby rządzenia społeczeństwem, itp.) funkcjonuje na poziomie częstotliwości Cienia (ang. Shadow frequency). Na początku pracy z kluczami łatwo dostrzec nasze własne reakcje wynikające z tego faktu, sytuacje zanurzone w „niskiej wibracji” jest nam najłatwiej dostrzec i zinterpretować za pomocą logicznego myślenia. Prawdziwym kluczem, który pozwala na optymizm w tej sytuacji jest fakt, że za pomocą samoświadomości możemy zmienić ustawienie swojej częstotliwości na inne pasmo, dokładnie tak, jak nastawiamy radio albo telewizję na poszczególne kanały. Gene Keys proponują tu dwie nazwy tych „pozytywnych”, „wyższych” kanałów: pasmo „Daru/Talentu” (ang. Gift frequency) i pasmo „Siddhi, boskiego daru” (ang. Siddhi frequency, przy czym siddhi to słowo pochodzące z sanskrytu, które twórca Gene Keys, Richard Rudd, stosuje jako termin, bez angielskiego tłumaczenia).

Ale to są tylko technikalia. Zwał, jak zwał. Klucze Genowe to jeden z wielu języków, narzędzi, które mówią o tym samym: nasze życie zależy od tego, kim tak naprawdę jesteśmy w środku. Inaczej mówiąc, na jakim poziomie częstotliwości jesteśmy my sami. Jakie pasmo, jaki kolor, jakie światło, jaki dźwięk z siebie emitujemy. Od tego sygnału zależy, co przyciągamy do swojego życia, jakich ludzi, jakie doświadczenia.

I nie chodzi tu o to, co uważa na ten temat nasz umysł, jak nazywa to, co się dzieje lub nie dzieje. Jakie nasze myśli mają na ten temat opinie. Nie chodzi nawet o to, jakim systemem czy językiem chcemy akurat dzisiaj nazywać swoje doświadczenie. Chodzi o to, kim jesteśmy w swoim wnętrzu, w swojej ciszy. W ciszy i szczerości jesteśmy w stanie usłyszeć swoją częstotliwość. Warto wsłuchać się w wewnętrzne brzmienie i posłuchać, co tam tak naprawdę siedzi.

A potem, świadomie, możemy przekręcić się na dowolną stację radiową, tak, by nikt i nic nie robiło tego za nas. I tego sobie i Wam życzę! 🙂

Newsletter - Blog
Zapisz się, jeśli chcesz być na bieżąco z moimi najnowszymi wpisami.
icon