Oprogramowanie językowe. Częstotliwości słów.

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie cykl postów o naszym językowym oprogramowaniu. Całkiem to zabawne, że na co dzień jestem dyplomowanym i utytułowanym językoznawcą, a do tego specjalizuję się w… słowach. Jestem leksykologiem i terminologiem. Z naukowej perspektywy dobrze wiem, jak bardzo język może ograniczyć lub poszerzyć nasze horyzonty. Sposób, w jaki językowo opisujemy swój świat ma wpływ na to, jak postrzegamy, a nawet, jak tworzymy swoje życie.

Ale uświadomić sobie to i doświadczyć w życiu codziennym! To dopiero coś!

I tak rozmyślałam sobie, dlaczego tak łatwo mi rozmawiać i czytać o różnych „duchowych”, „mistycznych” sprawach po angielsku, a po polsku często pojawia się coś, co mi przeszkadza. Denerwują mnie tłumaczone książki, bo znając oryginał czuję, jak bardzo treść jest spłaszczona przez wybór tego, a nie innego synonimu. Czuję, że jeśli to, o czym myślę powiem tymi słowami, które przychodzą mi do głowy, to może to zostać odczytanie niezgodnie z moją intencją. I zamiast czystej komunikacji – zostaje frustracja i projekcje, na które nie ma się siły reagować.

Na pewno znacie takie sytuacje ze swojego życia – mówicie coś, a reakcja drugiej strony jest całkowicie zaskakująca. Człowiek – a przez to cały „ludzki świat” – funkcjonować może na różnych częstotliwościach istnienia. Więc nie dość, że możecie rozmawiać z kimś, kto „nie jest na waszej fali”, to jeszcze język, który ma w swojej głowie może zaburzać komunikację dodatkowo.

Języki również mają swoje indywidualne częstotliwości. Jeśli znacie kilka języków – zastanówcie się, jak czujecie się, jak zachowujecie się, kiedy mówicie w tym, czy innym. Na pewno zauważycie subtelne różnice.

Język to bardzo istotna część ludzkiego świata. Językoznawcy i filozofowie nadal kłócą się, czy to człowiek tworzy język, czy to język tworzy człowieka. Odpowiedź z perspektywy wielowymiarowej jest prosta: jedno i drugie jest prawdą – to Ty wybierasz na jakiej częstotliwości działasz.

Czy jesteś odbiorcą, konsumentem czy twórcą swojej rzeczywistości?

Przez lata jesteśmy tylko odbiorcami – uczymy się zachowań i języków od otoczenia. Wraz z całym oprogramowaniem psycholingwistycznym. Możemy zostać nauczeni, że jesteśmy „zdolnym dzieckiem” albo, że „XYZ ma zawsze lepsze oceny od ciebie”, że „pieniądze szczęścia nie dają” albo „świat stoi przed tobą otworem”, że „jak tego nie zrobisz to przyjdzie baba jaga i cię zabierze” albo, że „zawsze znajdzie się ktoś, kto ci pomoże”. Czujecie już o co chodzi, prawda? I z takim oprogramowaniem się rozwijamy. Aż przychodzi moment (o ile mamy szczęście urodzić się w warunkach, w których możemy prowadzić jakiekolwiek wewnętrzne refleksje), że zauważamy skutki i szukamy przyczyn. I wówczas możemy zdecydować, by zacząć tworzyć swój „językowy obraz świata”.

Słowa mają swoją częstotliwość. „Słowa mają moc”. Zbierają ją przez lata i wieki, karmione świadomością osób, które ich używają. Rezonują z nami lub nie. Pogrążają nas albo uskrzydlają. Ale korzystając z własnej świadomości – możemy zmieniać ich częstotliwość dla siebie.

I do tego Was zapraszam w nadchodzącym cyklu Przeprogramuj swój język albo inaczej, mniej komputerowo i opresyjnie – magia słów 😉 Zacznę od uziemienia i pomyślności. A jeśli macie jakieś swoje pomysły, co potrzebuje przeprogramowania i wzniesienia na wyższą częstotliwość – piszcie.

Niezależnie od tych językowych kontemplacji, główne pytanie jest takie: Co leży poza wszystkimi nazwami, terminami? Czy potrafisz czuć się bezpiecznie w ciszy, poza wszelkimi etykietami i bez odpowiedzi?

Newsletter - Blog
Zapisz się, jeśli chcesz być na bieżąco z moimi najnowszymi wpisami.
icon